Budzę się rano z głową która waży 5 razy więcej niż ostatnio. Sama nie wiem, co cięższe - zatrucie alkoholem czy moralny kac. Wczorajsza impreza Było dobrze, aż za dobrze. Ale dzisiaj czas się podnieść, czas wstawać. Co się wczoraj działo ? Pamiętam jak przez mgłę... zaraz! Całowałam się z innym facetem, i nie był to mój chłopak. Dałam się ponieść, był pewny siebie, a ja chciałam tego, chociaż nie... sama już nie wiem. Pierwszy raz mi się to przytrafiło. Przecież zależy mi na moim chłopaku, a nawet nie wiem, co wtedy sobie myślałam. Już to czuję, jeszcze w pełni nie doszłam do siebie, ale za chwilę pojawią się wyrzuty sumienia... I to pytanie : czy mu powiedzieć, czy zachować to w tajemnicy ?
Życie to sztuka wyboru. Życie jest jak jazda samochodem. W czasie jazdy, nawet w najlepszym aucie czasem zawodzą hamulce i wpadamy na przeszkodę. Zawsze jest jeszcze poduszka powietrzna, są też drzwi. Do całowania się z innym chłopakiem też nie muszę wracać, jeśli stwierdzę, że to błąd.
Pytałam kiedyś przyjaciółkę o to, co zrobiłaby, gdyby w jej związku doszło do zdrady. Moja przyjaciółka jest bardzo młodziutka i wyszła za mąż ponad rok temu. Jest też z tych osób, które czują głęboką więź ze wszystkimi ludźmi. Założę się, że gdyby nie była przedsiębiorcą z własnym zakładem, hasałaby ubrana w dzwony z przepaską na czole. Do tego pewnie z gitarą w dłoni opiewałaby wolną miłość gdzieś na alpejskich łąkach. Na moje pytanie odpowiedziała bez wahania. "Umówiliśmy się z moim mężem, że w wypadku zdrady będziemy milczeć. Ujawnienie zdrady boli, a romans to coś, co mija. Bycie szczerym w takiej sytuacji może popsuć wartościowy związek. Zależy mi na .........(imię) Ja właśnie uważam, że nasz związek jest wartościowy. Jeśli kiedykolwiek zdradziłabym, utrzymałabym to w tajemnicy i postanowiła nie przynosić cierpienia jemu ani sobie."
Byłam podwójnie zszokowana. Z jednej strony szybkością i pewnością, z jaką moja przyjaciółka odpowiedziała. Z drugiej strony, oryginalnością i mądrością postulatu, który wcześniej opracowali we dwoje z mężem. Zwykle doradza nam się, byśmy byli całkowicie otwarci i szczerzy. Sama wyznaje te reguły. Ale to małżeństwo utrzymałoby zdradę w tajemnicy. Gdyby mojej przyjaciółce lub jej mężowi zdarzył się romans, wycofaliby się z niego widząc, że to, co jest między nimi jest dużo bardziej wartościowe. Zbaczając ze ścieżki o pół metra za dużo można znaleźć się w jeżynach i boleśnie pokłuć, ale nie trzeba w nie brnąć.Można ale nie trzeba. Decyzja. Można odejść, można wrócić. Ona wybrałaby powrót.
Nigdy nie spytałam mojej przyjaciółki o to, czy rzeczywiście przeżyła romans, nie pytałam też o wyrzuty sumienia. Myślę, że by ich nie miała, głównie dlatego że kocha wszystkich po równo. Ale w tym wszystkim potrafi wybierać z rozsądkiem, co mniej bolesne i lepsze dla niej i dla innych. Podziwiam ją, chociaż nigdy nie spytałam, czy jej związek był zagrożony, czy całowała się z innym, czy może robiła coś więcej i wreszcie - jak sobie z tym wszystkim poradziła. W końcu ona dokonuje swoich wyborów, ja swoich. I tak to, co mi powiedziała dało mi sporo do myślenia.
poniedziałek, sierpień 30
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz